Zbudowałem sobie notatnik z wyszukiwaniem AI — działa w 100% lokalnie
Zwykły terminarz nie dawał się dobrze przeszukiwać, więc zbudowałem własny notatnik z wyszukiwaniem AI. Działa lokalnie na Raspberry Pi i moim komputerze — żadna notatka nie trafia do chmury.
Moje notatki mogłem trzymać w zwykłym terminarzu, ale tam nie dało się ich sensownie przeszukiwać. Więc zbudowałem sobie własny — z wyszukiwaniem AI.
Ktoś mógłby zapytać: „Zaraz, zaraz — dodałeś wyszukiwarkę AI do swoich prywatnych notatek? Teraz będą o nich wiedzieć wszyscy, od Apple po OpenAI, może i Anthropic“.
Nic bardziej mylnego. Wszystko działa lokalnie, na moim własnym sprzęcie, przez silnik Ollama. Żadna notatka nie wychodzi poza moją sieć.
Co to właściwie robi
Aplikacja zapisuje notatki i zadania, które oglądam w formie tablicy Kanban — aktywne, oczekujące, kiedyś, zrobione. Dzięki wyszukiwaniu AI mogę zapytać ją po ludzku: „co mam zaplanowane na przyszły tydzień“ albo „ile mam do zrobienia w piątek“, i dostaję odpowiedź opartą wyłącznie na moich zapiskach — bez halucynacji. Model niczego nie zgaduje, tylko szuka w tym, co faktycznie zapisałem.
Jak to zbudowałem
Spisałem założenia, opisałem, jak wszystko ma działać, zaprojektowałem interfejs i usiadłem do Claude Code — z pełnym kontekstem od razu na starcie.
W projekcie pracują trzy modele, każdy do innego zadania:
- snowflake-arctic-embed2 — wyszukiwanie semantyczne, czyli rozumienie sensu pytania, nie tylko dopasowywanie słów.
- Bielik Minitron 7B (wcześniej qwen3:8b) — odpowiada na pytania. W mojej ocenie szybszy od poprzednika i lepiej radzi sobie z wyciąganiem danych z polskiego tekstu.
- gemma3:4b — rozpoznaje obrazy. Włącza się, gdy wgrywam zdjęcie, i pisze do niego opis.
Efekt końcowy
Sama aplikacja — notatki, zadania, tablica Kanban — działa u mnie przez całą dobę na Raspberry Pi z zaszyfrowaną kartą i jest dostępna na wszystkich moich urządzeniach dzięki prywatnej sieci Tailscale. Silnik AI to osobna sprawa: ze względu na zasoby uruchamiam go tylko wtedy, gdy włączę komputer, więc korzystam z niego, gdy naprawdę go potrzebuję.
Mój mały projekt rozrósł się do tego stopnia, że stał się świetnym poligonem doświadczalnym możliwości pracy z AI. A im dalej w las, tym więcej drzew… i pomysłów. 😉